piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 9

Upadłam na ziemie, zakręciło mi się przez to w głowie.
Obcy facet odwrócił się w moją stronę. Wyglądał obleśnie. Wyglądał na 40 lat. W jego oczach widać było że jest strasznie wkurzony. Zanim się obejrzałam uderzył mnie pięścią w twarz. Poczułam straszny ból, który powoli rozniósł się po całej twarzy.
Dostrzegłam jak ktoś bardzo mocno uderza czterdziestolatka. Ten aż się przewrócił, chwytając się za twarz. Rozpoznałam kto to zrobił, był to facet który mnie tu podwiózł.
-Dasz radę wstać? - pochylił się nade mną.
-Tak. - odpowiedziałam i z wielkim wysiłkiem wstałam z ziemi. Facet który nas zaatakował podniósł się i zaczął uciekać. Prawie nie zwróciliśmy na niego uwagi, bo oboje chcieliśmy pomóc Mary. Wyglądała strasznie. Była prawie cała od krwi a jej czarna sukienka była podarta.
-Zaniosę ją do auta - powiedział nasz bohater, nie wiem jak inaczej można nazwać osobę która uratowała nam tyłki.
Podniósł Mary, która trzęsła się ze strachu i z rozpaczy, i posadził ją na tylnym siedzeniu. Poszłam za nim i usiadłam obok mojej przyjaciółki.
Powiedziałam mu gdzie znajduje się dom Mary i ruszyliśmy.
-Bardzo ci dziękuje, nie wiem co bym bez ciebie teraz zrobiła- wykrztusiłam z siebie.
-I tak postąpiłaś odważnie atakując tego faceta, żeby uratować przyjaciółkę- odpowiedział i się uśmiechnął.
-Jak masz na imię? - spytałam.
-Jack.
-Emma. - przedstawiłam się.  Spojrzałam na Mary, siedziała cicho i patrzyła w okno.
-Opowiesz mi co się stało? - spytałam chwytając ją za rękę.
-Teraz? - spytała, patrząc na mnie zapłakanymi oczami.
-Jeśli dasz radę to tak. Mamy jeszcze kawałek drogi do domu.
-Zaczęło się tym że wyszłam na imprezę. Tam spotkałam tego faceta, był miły. Rozmawialiśmy trochę potem on powiedział że możemy iść się przejść, zgodziłam się. Byłam już wstawiona. Kiedy weszliśmy do tej uliczki zaczął się do mnie dobierać, a kiedy go odepchnęłam to mnie uderzył. - głos się jej załamał - nigdy nie czułam się tak okropnie. On mnie zgwałcił Emma, później chciał mnie zabić. - łzy spływały jej twarzy strumieniami. Przytuliłam ją -  Dziękuje, że przyjechałaś.
-Przyjechałam za późno, przepraszam - rozpłakałam się.
-Zadzwoniłam do Ciebie po tym co się stało. Myślałam, że już sobie pójdzie, ale po chwili wrócił...
-Spokojnie- powiedziałam i przytuliłam ją jeszcze bardziej.

6 komentarzy:

  1. troche krótkie. dodaj już kolejny! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy kolejny rozdział? Czekam z niecierpliwością. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wieem kiedy będę miała "wene" :D

      Usuń
    2. w takim razie dalej cierpliwie czekam ;D :D
      Pozdro ;)

      Usuń
  3. Kuurcze. W końcu spodobał mi się jakiś blog z opowiadaniem! Czekam na kolejny rozdział i dodaję do obserwowanych :)

    Zapraszam do obserwowania mojego bloga. (http://moje-wlasne-je.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń