czwartek, 19 lipca 2012

Rozdział 5


-Tato często Cię odwiedza? - spytałam i usiadłam na drewnianej ławce .
-Mój tata zmarł kiedy miałam 16 lat - odpowiedziała i usiadła obok mnie.
-Przepraszam, nie powinnam pytać - czułam się strasznie głupio .
-Nic się nie stało. Minęły już 3 lata, przyzwyczaiłam się do tego że już go nie ma , owszem strasznie za nim tęsknie , ale już nie jest tak źle jak na początku - uśmiechnęła się słabo . Chciałam zadać jej jeszcze dużo pytań, ale nie wiem czy będą one stosowne .
-A Twoja mama? - zapytałam po chwili ciszy .
-Mama wyprowadziła się do Francji, do swojego nowego męża. Mało mnie obchodzi co się z nią dzieje - widać że była na nią wściekła .
Nadal zastanawiałam się, jak ją było stać na taką wille skoro nie ma rodziców .
-Jak kupiłaś ten dom, jak jesteś... sama?  - najgłupsze pytanie jakie kiedykolwiek zadałam .
-Mieszkałam tutaj jeszcze z rodzicami. Mama była albo nadal jest , projektanką wnętrz, a tata miał z kolegą sieć hoteli. Tata zapisał mi całą swoją kasę w testamencie , wiedział że niedługo umrze, bo miał raka. Matka zostawiła mi pięć tysięcy , żebym jakoś płaciła rachunki. Ona jest jedyną osobą, która nie wie o tym że tata mi wszystko zapisał w testamencie . Wydaje mi się że wtedy by nie wyjechała - podziwiałam Mary , nie rozpłakała się opowiadając to wszystko chociaż widziałam że chcę jej się płakać.  Ja już bym ryczała jak dziecko .
-Naprawdę mi przykro. Bezsensu poruszyłam ten temat . Przepraszam - może teraz przeze mnie będzie o tym myśleć całą noc . Przeze mnie przypomniała sobie całą historię.  Będzie płacić za wszystko dwa razy tyle niż wcześniej , bo teraz ja tu mieszkam , a nie mam pracy. Wszystko jest przeze mnie.
-Nie przepraszaj mnie. I tak musiałaś w końcu poznać tą historię, przecież jesteśmy przyjaciółkami. Cieszę się że będziesz ze mną mieszkać , tak tutaj pusto jak jestem sama - powiedziała i wstała .
-Chodźmy już spać - uśmiechnęła się i wesżła do domu . Poszłam jej śladem .
-Mogła byś mi pożyczyć piżame ? - spytałam, bo przypomniało mi się że nic do niej nie przyniosłam .
-Oczywiście. A jutro dam Ci coś do ubrania . Usiądź sobię, zaraz wrócę - pobiegła na piętro do garderoby .

*
Weszłam do mojego nowego pokoju, położyłam się i momentalnie zasnęłam .
Rano obudziłam się o 14:30. Wstałam z łóżka i skierowałam się do kuchni . Musiałam się przez chwilę zastanowić czy idę w dobrym kierunku .
-Witaj śpiochu - powitała mnie z uśmiechem Mary. Była ubrana w szary dres. Robiła właśnie śniadanie.  Wyglądała zupełnie inaczej niż Mary, imprezowiczka  którą wczoraj poznałam .
-Śpisz jeszcze? - spytała rozbawiona. Od razu się ocknęłam.
-Nie - odpowiedziałam i weszłam do kuchni .
-Z czym chcesz tosty ? -spytała i zaczęła wyciągać rzeczy do obkładu .
-Z czekoladą- odpowiedziałam i nalałam sobie szklankę wody .
-Głowa boli ? - uśmiechnęła się Marry .
-Bywało gorzej - odpowiedziałam jej i wypiłam całą szklankę jednym duszkiem .
-Mnie w ogóle - zaczęła przygotowywać talerze .
-Włącz telewizor i poczekaj na mnie w salonie - poprosiła Marry.
-A może Ci pomogę? - spytałam i znowu nalałam sobie pełną szklankę wody .
-Nie musisz. Zrobię śniadanie, a ty włącz Bad Teacher na DVD -  wypiłam wodę i włożyłam szklankę do zlewu .
Skierowałam się do salonu i zaczęłam szukać Bad Teacher w dużej kolekcji filmów .

niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 4

-Ale dużo ludzi - powiedziałam rozglądając się po pełnej sali.
-Tutaj zawsze tak jest - odpowiedziała Marry i zaprowadziła mnie do blatu przy którym zamówiła drinki.
Wzięłam kieliszek mojej tequili i wypiłam jednym duszkiem .
-Spokojnie - zaśmiała się Mary .
-Jeszcze jeden kieliszek poproszę - zwróciłam się do muskularnego barmana .  Spojrzałam na Mary , która też od razu wypiła swój kieliszek .
-A ja poproszę duży kufel piwa - uśmiechnęła się.  Zapłaciłyśmy za nasze napoje i poszłyśmy usiąść sobie na jedyną wolną kanapę , w klubie .
-Przynajmniej na jeden wieczór mogę za pomnieć o tym gównie, które nazywa się życie - powiedziałam i łyknęłam tequili .
-Nie rozmawiajmy tutaj o tym. - spojrzała na mnie Mary, złym wzrokiem .
-Można się dosiąść ? - usłyszałam męski głos.  Spojrzałam do góry i zobaczyłam wysokiego bruneta z zarostem . Miał białą, lekko rozpiętą koszulę . Wyglądał bardzo pociągająco .
-Nie ma problemu - odparłam bez namysłu .
-James ! Możemy tutaj usiąść - spojrzałam na faceta, do którego mówił przystojniak . Tamten też nie był taki zły. Usiedli obok nas i zaczęli o czymś ze sobą rozmawiać.  Dopiłam moją tequile i poprosiłam Mary żeby poszła ze mną po innego drinka.
-Przepraszamy na chwilę , moja przyjaciółka jest spragniona - zwróciła się Mary do dwóch przystojniaków i zaczęłyśmy się śmiać .
*

Wyszłyśmy z clubu i skierowałyśmy się w stronę parku.
-Nie mogę dalej iść - powiedziałam i położyłam się na trawie . Byłam w świetnym nastroju i cały czas się śmiałam, alkohol wpływa na ludzi.
-Jest już 4 w nocy. Chcę się chociaż trochę przespać przed następnymi przygodami - oznajmiła rozbawiona Mary i pociągnęła mnie za rękę.  Wstałam i wbiegłam pod spryskiwacz, podlewający trawę w parku .
-Tu jest genialnie. W mojej dzielnicy nie ma takich zielonych trawników, miłych ludzi i... i wszystkiego co tutaj jest.
-Teraz mieszkasz w tej części miasta, więc nie ma co się użalać. Wracajmy do domu.
-Piechotą ? - spytałam zdziwiona.
-To niedaleko - mrugnęła do mnie , moja nowa przyjaciółka.

Po 20 minutach stanęłyśmy przed dużym białym domem.
-Jesteśmy na miejscu - Mary zaczęła wbiegać po schodach do drzwi wejściowych.
-Ty tu mieszkasz? - spytałam zachwycona wielką willą.
-Tak. Dalej chodź. Oprowadzę Cię szybko i idziemy spać.
Weszłam i zaczęłam się rozglądać z podziwem .
-To jest pokój gościnny,  zapraszam tu znajomych - pokazała mi pierwszy salon . W pomieszczeniu była wielka plazma, biała kanapa, 3 fotele , mały biały stolik i dużo czerwonych róż.
Poszłyśmy korytarz dalej .
-To jest jedna z toalet - pokazała mi ładnie zrobioną łazienkę.
Po kolei zwiedzałam każdy zakątek. Mary dała mi pokój obok siebie.
-Chcesz zobaczyć ogródek , czy to Cię raczej nie interesuje? - spytała .
-Chcę - odpowiedziałam, a ona poprowadziła mnie na taras.
 -Poczekaj zapale światła.
Kiedy Mary wszystko oświetliła, to szczęka mi opadła .
Idealnie zielona trawa, po środku ogrodu wielki basen , oświetlany od dna kolorowymi lampami, z jednego boku drewniane leżaki i huśtawka.  Dookoła pełno róż.
-Czerwone róże to Twoje ulubione kwiaty? - spytałam.
-Mojego taty - podeszła do czerwonych róż, powąchała je i posmutniała
___________________________________

Baaaardzo przepraszam że tak długo się z tym rozdziałem srałam... Mam nadzieje że się podoba. Jak tak (i jak nie) proszę o komentarze :)  .