Musiałam stracić przytomność , bo obudziłam się w wielkim łóżku, w jakimś luksusowym pokoju. Chwile później wszedł do niego mężczyzna. Wiedziałam, że widziałam go wczoraj wieczorem , ale nic więcej nie mogłam sobie przypomnieć .
-Co ja tu robię ? - spytałam ochrypniętym głosem .
-W tym momencie leżysz - zaśmiał się. Usiadł obok mnie na łóżku . Odsunęłam się na bok . -Nie bój się , nie zrobi Ci krzywdy. - spojrzał na mnie dziwnie . Jego oczy wyglądały jak , oczy psychopaty .
Już miałam wstawać z łóżka ale on chwycił mnie za rękę .
-Puść mnie - powiedziałam spokojnie. Posłuchał mnie. Wyszłam z łóżka, wzięłam moje szpilki i skierowałam się do wyjścia . Nagle ktoś szarpnął mnie za włosy i przyłożył do ściany . Spojrzałam wystraszona w Jego oczy.
-Boisz się... - powiedział z szyderczym uśmiechem .
Próbowałam się wyrwać, ale nie miałam tyle siły . Trzymał mnie za szyje. Powoli traciłam powietrze.
Przypomniałam sobie że trzymam buty na obcasie . Uderzyłam go w głowę. Momentalnie się przewrócił.
W pośpiechu sięgnęłam po moją torbę i wybiegłam z stamtąd. Wyciągnęłam telefon żeby zobaczyć, która godzina - 17:40. Zobaczyłam w portfelu ile mi ostało pieniędzy . 100 dolarów , jak na mnie to bardzo dużo .
Głowa mnie strasznie bolała , wyglądałam pewnie jak potwór. Musiałam się gdzieś ogarnąć. Nie wiem czy ktoś jest w domu. Zadzwoniłam na domowy i nikt nie odbierał. Szybkim krokiem doszłam do mojego domu. Spojrzałam w okna - nikogo nie było. Weszłam przez okno, które jak zwykle było otwarte. Skierowałam się w stronę łazienki, szybko się umyłam, uczesałam , pomalowałam i przebrałam .
Pół godziny później siedziałam już w autobusie. Jechałam do centrum Nowego Yorku . Było dużo korków i co chwilę się zatrzymywaliśmy. Tak jak wczoraj, miasto wyglądało pięknie . Dużo ludzi , przyjaciół i par. Tylko moja dzielnica była okropna -Sami żule i dziwki.
W moich słuchawkach, na okrągło Hoobastank- The Reason , a w mojej głowie jedno pytanie "Co ja teraz zrobię?" .
-Hej ,mogę tu usiąść ? - głos jakiejś dziewczyny oderwał mój wzrok od okna . Spojrzałam na nią i przytaknęłam głową. Dziewczyna uśmiechnęła się i usiadła obok mnie . Była bardzo ładna, miała ciemne brązowe włosy i zielone oczy . Zdziwiłam się, bo zwykle tacy ludzie jak ona nie chcą mieć ze mną do czynienia.
-Ciężki dzień ? - spytała.
Cholera! Znowu się poryczałam . Otarłam twarz.
-Raczej życie - odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam .
-Co się stało ? - spojrzała na mnie z troską . To dziwne , bo zwykle byłam skryta, ale jak rozmawiałam z tą dziewczyną czułam jak bym znała ją od dawna.
Po opowiedzeniu jej mojej historii obie płakałyśmy .
-Przykro mi z tego powodu - przytuliła mnie.
-Tak. Mnie też . Nie ma już dla mnie ratunku . Nie ma już dla mnie ratunku. Do domu nie wrócę , a na dworze nie przeżyje za długo .
-Nie możesz się tak łatwo poddać! Trzeba się ogarnąć . Możesz zamieszkać u mnie . Później wszystko zorganizujemy, a teraz jest sobota wieczór i mam zamiar się zabawić - uśmiechnęła się, a ja się zaśmiałam. Ta dziewczyna była genialna .
Autobus zatrzymał się w centrum i wyszłyśmy.
-Znasz historię mojego życia, a ja nawet nie znam Twojego imienia - powiedziałam jak zaczęłyśmy iść w stronę jednego z najlepszych clubów w NY .
-Mary. A Ty ?
-Emma , miło mi - uśmiechnęłam się do niej i przyspieszyłam .
-CO ty tak pędzisz ? - spytała, śmiejąc się ze mnie .
-Chcę się zabawić .
____________________________________
Przepraszam że tak długo nie pisałam . Mam nadzieje, mam nadzieje że się podoba . Proszę o komentaaarze :D xo