-Tequile proszę - uśmiechnęłam się do barmana. Musiałam trochę pomyśleć więc poszłam do baru niedaleko domu Mary.
Barman podał mi szklankę z moim drinkiem. Wzięłam jednego łyka i odwróciłam się w stronę sali która wypełniona była upitymi nastolatkami.
-Witam- usłyszałam męski głos za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka, mógł mieć 16 lat.
-Cześć - uśmiechnęłam się do niego i wzięłam kolejny łyk tequili.
-Widzę że nie za dobrze się bawisz - powiedział patrząc mi w oczy.
-Skąd ten wniosek?
-Siedzisz sama przy barze pijąc tequile, to raczej nie za dobra zabawa - zaśmiał się.
-A Ty nie musisz się uczyć o tej porze, tylko chodzisz na imprezy? - moja twarz była jak z kamienia. Jego wyraz twarzy też był teraz zupełnie inny. -Myślę że się zrozumieliśmy. Zjeżdżaj stąd- odwróciłam się do niego plecami i usłyszałam jak wstaje. Jeszcze tego mi brakowało, żeby jakiś dzieciak podrywał mnie na imprezie.
Zamówiłam kolejnego drinka. Wypiłam go prawie od razu.
Potrzebuje czasu do namysłu, muszę wiedzieć kiedy ojciec będzie sam w domu. Wyczekać moment, w którym tak się spije że nie będzie miał na nic siły, wtedy wejdę do domu , zwiąże go i wyniosę do domu Mary. Widziałam że ma dużą piwnicę, była bardzo zaniedbana, więc wnioskuje że dawno tam nie zaglądała.
Muszę jeszcze wynająć kogoś silnego, kogoś kto ma samochód, żeby pomógł mi zawieźć tatusia do piekła.
Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni. Na wyświetlaczu pokazał się numer Mary.
Szybkim krokiem poszłam do toalety i oddzwoniłam do niej.
-Gdzie jesteś? - usłyszałam zdenerwowany głos mojej przyjaciółki.
-W Martins Club. A czemu? Coś się stało? - spytałam zmartwiona, bo słyszałam że Mary szlocha.
-Piłaś? - spytała drżącym głosem.
-Trochę.. - odpowiedziałam niepewnie.
-Dasz radę po mnie przyjść? - płakała. Teraz to usłyszałam.
-Gdzie jesteś?
-Transverse Road. Proszę pospiesz się - powiedziała i się rozłączyła.
Chwiejąc się wybiegłam z toalety. Na moje nieszczęście wpadłam na jakiegoś faceta i się przewróciłam.
-Przepraszam - wykrztusiłam i spróbowałam się podnieść, ale znów upadłam.
Nieznajomy wyciągnął do mnie rękę. Był całkiem przystojny. Wyglądał na ok. 30 lat.
-Dzięki - podniosłam się z ziemi i wyminęłam go, zmierzając do drzwi wyjściowych.
-Gdzie się tak spieszysz? - usłyszałam za sobą jego niski głos.
Odwróciłam się w jego stronę.
-Muszę iść po przyjaciółkę - odpowiedziałam.
-W takim stanie daleko nie zajdziesz. Mogę Cię podwieźć - zaproponował. Nie powinnam się zgadzać. Ale wypiłam tak dużo, że i tak sama bym za daleko nie doszła.
-Naprawdę możesz to zrobić? - spytałam.
-Oczywiście - uśmiechnął się. Wyglądał bardzo sympatycznie.
Po chwili już siedziałam w jego szarym Camaro .
-Gdzie mam jechać? - spytał patrząc na mnie wyczekująco.
- Na Transverse Road. Szybko. - odpowiedziałam i wyciągnęłam telefon z kieszeni. sms od Mary "Gdzie jesteś?". Szybko wybrałam jej numer, ale nie odbierała.
Myślałam co mogło się z nią stać, a w głowie miałam najgorsze.
-Jesteśmy na miejscu. Gdzie jest Twoja przyjaciółka ? - spojrzał na mnie, a ja szybko wyskoczyłam z auta.
-Dzięki za podwózkę - powiedziałam na pożegnanie i pobiegłam wzdłuż ulicy.
Po chwili usłyszałam krzyki. Pobiegłam w stronę, z których dobiegały.
W jednej z uliczek zauważyłam jak jakiś facet kopie dziewczynę, która leży na ziemi. Ku mojemu przerażeniu była to Mary.
Nie mogłam bezczynnie tam stać. Pobiegłam w ich stronę i wskoczyłam obcemu facetowi na plecy, wbiłam moje paznokcie w skórę pod jego oczami. Krzyknął i zrzucił mnie ze swoich pleców.
Musiałaś skończyć rozdział na TAKIM momencie?!!
OdpowiedzUsuńCzy tylko ja nie stałam w kolejce po talent i nic nie potrafię zrobić? ;{ świetnie piszesz <3
OdpowiedzUsuń