niedziela, 8 lipca 2012

Rozdział 4

-Ale dużo ludzi - powiedziałam rozglądając się po pełnej sali.
-Tutaj zawsze tak jest - odpowiedziała Marry i zaprowadziła mnie do blatu przy którym zamówiła drinki.
Wzięłam kieliszek mojej tequili i wypiłam jednym duszkiem .
-Spokojnie - zaśmiała się Mary .
-Jeszcze jeden kieliszek poproszę - zwróciłam się do muskularnego barmana .  Spojrzałam na Mary , która też od razu wypiła swój kieliszek .
-A ja poproszę duży kufel piwa - uśmiechnęła się.  Zapłaciłyśmy za nasze napoje i poszłyśmy usiąść sobie na jedyną wolną kanapę , w klubie .
-Przynajmniej na jeden wieczór mogę za pomnieć o tym gównie, które nazywa się życie - powiedziałam i łyknęłam tequili .
-Nie rozmawiajmy tutaj o tym. - spojrzała na mnie Mary, złym wzrokiem .
-Można się dosiąść ? - usłyszałam męski głos.  Spojrzałam do góry i zobaczyłam wysokiego bruneta z zarostem . Miał białą, lekko rozpiętą koszulę . Wyglądał bardzo pociągająco .
-Nie ma problemu - odparłam bez namysłu .
-James ! Możemy tutaj usiąść - spojrzałam na faceta, do którego mówił przystojniak . Tamten też nie był taki zły. Usiedli obok nas i zaczęli o czymś ze sobą rozmawiać.  Dopiłam moją tequile i poprosiłam Mary żeby poszła ze mną po innego drinka.
-Przepraszamy na chwilę , moja przyjaciółka jest spragniona - zwróciła się Mary do dwóch przystojniaków i zaczęłyśmy się śmiać .
*

Wyszłyśmy z clubu i skierowałyśmy się w stronę parku.
-Nie mogę dalej iść - powiedziałam i położyłam się na trawie . Byłam w świetnym nastroju i cały czas się śmiałam, alkohol wpływa na ludzi.
-Jest już 4 w nocy. Chcę się chociaż trochę przespać przed następnymi przygodami - oznajmiła rozbawiona Mary i pociągnęła mnie za rękę.  Wstałam i wbiegłam pod spryskiwacz, podlewający trawę w parku .
-Tu jest genialnie. W mojej dzielnicy nie ma takich zielonych trawników, miłych ludzi i... i wszystkiego co tutaj jest.
-Teraz mieszkasz w tej części miasta, więc nie ma co się użalać. Wracajmy do domu.
-Piechotą ? - spytałam zdziwiona.
-To niedaleko - mrugnęła do mnie , moja nowa przyjaciółka.

Po 20 minutach stanęłyśmy przed dużym białym domem.
-Jesteśmy na miejscu - Mary zaczęła wbiegać po schodach do drzwi wejściowych.
-Ty tu mieszkasz? - spytałam zachwycona wielką willą.
-Tak. Dalej chodź. Oprowadzę Cię szybko i idziemy spać.
Weszłam i zaczęłam się rozglądać z podziwem .
-To jest pokój gościnny,  zapraszam tu znajomych - pokazała mi pierwszy salon . W pomieszczeniu była wielka plazma, biała kanapa, 3 fotele , mały biały stolik i dużo czerwonych róż.
Poszłyśmy korytarz dalej .
-To jest jedna z toalet - pokazała mi ładnie zrobioną łazienkę.
Po kolei zwiedzałam każdy zakątek. Mary dała mi pokój obok siebie.
-Chcesz zobaczyć ogródek , czy to Cię raczej nie interesuje? - spytała .
-Chcę - odpowiedziałam, a ona poprowadziła mnie na taras.
 -Poczekaj zapale światła.
Kiedy Mary wszystko oświetliła, to szczęka mi opadła .
Idealnie zielona trawa, po środku ogrodu wielki basen , oświetlany od dna kolorowymi lampami, z jednego boku drewniane leżaki i huśtawka.  Dookoła pełno róż.
-Czerwone róże to Twoje ulubione kwiaty? - spytałam.
-Mojego taty - podeszła do czerwonych róż, powąchała je i posmutniała
___________________________________

Baaaardzo przepraszam że tak długo się z tym rozdziałem srałam... Mam nadzieje że się podoba. Jak tak (i jak nie) proszę o komentarze :)  .
 

2 komentarze:

  1. Zajebiste ! Czekam na następny rozdział ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodawaj kolejny, bo nie moge sie doczekac co sie stanie x3

    OdpowiedzUsuń