Odwrócił na mnie wzrok i się uśmiechnął, potem spojrzał na moją rękę , zrobił dziwną minę i wstał.
Nie wiedziałam o co mu chodzi , przecież to tylko bandaż, patrzę... bandaż cały we krwi . Szybko założyłam bluzę, żeby rękawkiem zakryć rękę.
Podjechał autobus , szybko do niego wsiadłam. Do domu miałam jakieś pół godziny. Po 10 minutach kierowca zatrzymał się na drugim przystanku . Wsiadły 3 dziewczyny. Uśmiechnęły się do mnie i usiadły na tyłach.
Oparłam głowę o szybę, patrzyłam na światła ulicy . Wszystko wyglądało magicznie, grupki rozweselonych osób, kilka zakochanych par. Zanim się obejrzałam autobus stanął na przystanku niedaleko mojego domu. Wyszłam z autobusu , ale nie poszłam do domu. Wstąpiłam do sklepu kilka ulic od dzielnicy, na której mieszkałam. Kobieta stojąca przy kasie dziwnie mi się przyglądała, pewnie byłam jeszcze czerwona od płaczu.
-2 Carlo Rossi i jedną paczkę black devil, poproszę - powiedziałam zachrypniętym głosem.
Postawiła dwie butelki na blat .
-Mogę zobaczyć dowód ? - spytała, mierząc mnie od góry do dołu .
Wyglądałam jak 16 latka, nie dziwię się że za każdym razem kiedy kupuje alkohol ludzie dziwnie na mnie patrzą.
-Proszę - pokazałam jej mój dowód, a ona przyglądała mu się przez chwilkę .
Zapłaciłam i wybiegłam ze sklepu . Wszyscy ludzie się na mnie gapili. Nienawidziłam tego miejsca. Jak jeździłam do Carly, wszyscy się do nas uśmiechali .
Usłyszałam, że dzwoni mój telefon .
-Co ? - przeczytałam na wyświetlaczu że to mama, więc nie miałam zamiaru być za miła.
-Gdzie jesteś?! - krzyknęła do słuchawki .
-Jakby Cię to obchodziło - odpowiedziałam obojętnie .
-Ojciec jest na ciebie wściekły, miałaś iść mu po coś do Tom'a! - słychać było , że płakała . Pewnie ten skurwysyn znowu ją pobił .
-Nie będę chodziła do jego kumpli po kolejne działki kokainy! - wrzasnęłam do telefonu .
-Nie wyrażaj się tak! - matka nie miała już co wymyślić. - Wracaj do domu, natychmiast!
-Nie mam zamiaru wracać! - zaczęłam łkać. - Wole spać na dworze, niż być pobita przez starego i patrzeć na to jak TY dajesz się mu wykorzystywać! - po tych słowach się rozłączyłam . Zauważyłam że weszłam do jakiejś małej uliczki, którą oświetlała tylko jedna lampa. Usiadłam pod jakimś zniszczonym budynkiem . Zapaliłam papierosa i otworzyłam wino.
Po 3 papierosie nie miałam już ochoty na kolejnego. Dopiłam 2 butelkę i rzuciłam ją gdzieś obok mnie .
Położyłam się na ziemi i zaczęłam ryczeć jeszcze bardziej . Kręciło mi się w głowie i ledwo co widziałam .
-Hej! Co ty tu robisz? - ktoś zaczął mnie szturchać. Troszeczkę się ocknęłam. Stał nade mną jakiś facet, koło 30 .
-Leże - odpowiedziałam głupio.
-Jest już po północy , nie musisz wracać do domu ? - spytał i szarpnął mną tak żebym usiadła.
-Nie mam domu! - krzyknęłam .
-Musisz gdzieś przenocować. Chodź, mieszkam tutaj na pierwszym piętrze - wskazał drzwi do małej kamienicy.
Kiwnęłam głową zgadzając się . Próbowałam wstać , ale od razu upadłam. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa .
-Chodź pomogę Ci - wziął mnie na ręce i zaniósł do siebie.
________________________________________________
To tyle. Przepraszam że tak długo, ale nie miałam weny. Może w weekend coś napiszę :]
Proszę o komentarze :)
Pozdrawiam Victoria :3
całkiem ciekawie . : D czekam na następny
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny ! Ciekawa jestem kim jest ten facet.. Hmm.. Dowiem się w następnym rozdziale, tak więc dodaj jak najszybciej ! Czekam.. :) x
OdpowiedzUsuńcuuudowny *.*
OdpowiedzUsuńzapraszam na mojego bloga o Ziallu :) :
http://ziallforever.blogspot.com/